No i wyszło szydło z worka...przyszedł czas na działania radykalne...wykosić grzyby z organizmu...to ten czas, gdy otwierasz lodówkę i okazuje się, że nie ma tam nic do zjedzenia...zero mleka, cukru (laktozy, skrobi i oczywiście wszelkich rafinowanych cukrów)...zobaczymy, jakie pomysły przyniosą kolejne dni, tymczasem królować będzie młody jęczmień i chlorella ;)
wtorek, 30 sierpnia 2016
Gulasz wołowy z kaszą gryczaną
1 kg wołowiny bez kości
2 cebule
oliwa z oliwek
czosnek 4 ząbki
sól, pieprz do smaku
wiskey (opcjonalnie)
około 400g kaszy
Wołowinę pokroić w kostkę 2x2cm. Cebulę obrać, pokroić w kostkę lub piórka. W głębokim rondlu, lub garnku z grubym dnem rozgrzać oliwę, podsmażyć cebulę lekko ją soląc. Jak cebulka się zeszkli dodac czosnek przeciśnięty przez praskę lub drobno posiekany. Chwilę podsmażyć. Wrzucić wołowinę i dusić aż odparuje z niej cały sok. Potem podlać wiskey (około 1/3 szklanki), chwilę odparować alkohol i podlać wodą, maksymalnie do wysokości mięsa. Dusić pod przykryciem do miękkości. W przypadku wołowiny może to trwać nawet do 3 godzin, wszystko zależy od wybranego rodzaju mięsa. Pod koniec posolić i dodać świeżo zmielony pieprz.
Kaszę ugotować na sypko, podawać wszystko razem.
Ponieważ nie chciałam używać mąki do zagęszczenia sosu , ugotowaną kaszę wrzuciłam do gotowego gulaszu i chwilę razem poddusiłam. Wydaje mi się, że ten sposób jest najlepszy, ponieważ kasza wchlonęła cały sos, a razem z nim aromat i smak z mięsa.
Smacznego :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz