piątek, 19 sierpnia 2016

Dieta - dzień 2


Kilka obserwacji poczynionych z rana: muszę chować z tzw. widoku resztki niedokończonego przez dzieci jedzenia, żeby nie chwycić "przypadkiem". I to wcale nie z głodu, czy wielkiej chęci zjedzenia czegoś niedozwolonego. Poprostu z bezmyślności i podświadomego nawyku.

Wczoraj wieczorem przygotowałam sobie pakiet startowy:
chleb z samych ziaren
pasztet ze słonecznika
pastę z bakłażana
pieczoną pierś z indyka

Całość zajęła mi jakies 2-3 godziny, ale jedzenia jest na kilka dni.

Dobry początek. Mam jeszcze chleb chrupki z sezamem z Lidla (wyłącznie z mąki żytniej, wody i soli) i płatki owsiane na śniadanie.
Póki co samopoczucie bardzo dobre, i brak jakichkolwiek dolegliowści. Właściwie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że dawno już nie czułam się tak dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz