No i wyszło szydło z worka...przyszedł czas na działania radykalne...wykosić grzyby z organizmu...to ten czas, gdy otwierasz lodówkę i okazuje się, że nie ma tam nic do zjedzenia...zero mleka, cukru (laktozy, skrobi i oczywiście wszelkich rafinowanych cukrów)...zobaczymy, jakie pomysły przyniosą kolejne dni, tymczasem królować będzie młody jęczmień i chlorella ;)
środa, 24 sierpnia 2016
Dieta - dzień 7
Trzeba pić wodę...wiadomo.. wszyscy o tym mówią i piszą, a co jeśli nie ktoś nie ma ochoty wlewać w siebie na siłę 2 litrów wody dziennie?
Ja nie miałam, podejście jednak zmienia wszystko..
W tej chwili wodę traktuję jako lekarstwo, szklanka stoi zawsze blisko i jak tylko sobie przypomnę są dwa łyki wody. Dwa, nie więcej. Troche jak by to był syrop zalecony przez lekarza.
No i jakoś leci ...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz