Bardzo prosta, banalna wręcz potrawa, ale zaczniecie ją doceniać, gdy okolicy lunchu głód zajrzy w oczy, a wam nie będzie się chciało nic robić.. :)
1 jajko
2 kromki cienko ukrojonego chleba żytniego
1 ząbek czosnku, drobno posiekany
sól, pieprz do smaku
oliwa
Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy czosnek. Rozbijamy jajko (tak jak na sadzone) i wylewamy na patelnię, solimy i pieprzymy, po czym przykrywamy dwiema kromkami chleba.
Całość chwilę smażymy, tak aby jajko przywarło do chleba, po czym kanapki odracamy na drugą stronę i jeszcze chwilę podamażamy chlebek.
Smacznego :)
No i wyszło szydło z worka...przyszedł czas na działania radykalne...wykosić grzyby z organizmu...to ten czas, gdy otwierasz lodówkę i okazuje się, że nie ma tam nic do zjedzenia...zero mleka, cukru (laktozy, skrobi i oczywiście wszelkich rafinowanych cukrów)...zobaczymy, jakie pomysły przyniosą kolejne dni, tymczasem królować będzie młody jęczmień i chlorella ;)
czwartek, 29 września 2016
środa, 28 września 2016
Czekoladowe ciasteczka owsiane .
Normalnie, poczułam taką niesprawiedliwość losu piekąc ciastka z czekoladą dla dzieci, że postanowiłam upiec również coś dla siebie.. :) :)
Składniki:
100 g masła klarowanego, roztopionego i schłodzonego
50 g letniej wody
200g mąki owsianej
1 jajko
1/2 łyżeczki soli
2/3 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżki ksylitolu
2 łyżki kakao
Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. Wszystkie składniki mieszamy razem, odstawiamy na 10-15 min (masa powinna zgęstnieć). Rękami formujemy kulki o średnicy 4-5 cm, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i spłaszczamy dłońmi na grubość około 1 cm.
Pieczemy przez 15-20 minut.
Smacznego :)
Składniki:
100 g masła klarowanego, roztopionego i schłodzonego
50 g letniej wody
200g mąki owsianej
1 jajko
1/2 łyżeczki soli
2/3 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżki ksylitolu
2 łyżki kakao
Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. Wszystkie składniki mieszamy razem, odstawiamy na 10-15 min (masa powinna zgęstnieć). Rękami formujemy kulki o średnicy 4-5 cm, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i spłaszczamy dłońmi na grubość około 1 cm.
Pieczemy przez 15-20 minut.
Smacznego :)
wtorek, 20 września 2016
Szarlotka ;) czyli brązowy ryż z jabłkami.
Co zrobić z ryżem pozostałym z obiadu? - szarlotkę oczywiście ;) :)
1/2 woreczka ugotowanego brązowego ryżu
1 jabłko, kwaśne
1 łyżeczka masła klarowanego
cynamon, ksylitol (jeśli ktoś potrzebuje)
Ryż wsypać do miseczki żaroodpornej lub takiej do mikrofali. Jabłko zetrzeć na tartce, na grubych oczkach. Wyłożyć je na ryż. Na wierzchu rozłożyć wiórki masła klarowanego, całość posypać cynamonem.
Miseczkę wstawić do mikrofalówki na 2-3 minuty lub zapiekać w piekarniku (ok. 20 minut w 160 stopniach).
Jeśli ktoś potrzebuje, można dosłodzić ksylitolem, chociaż ja wybieram odmiany jabłek kwaśnych, ale niezbyt twardych i ich smak jest dla mnie wystarczającą słodkością.
wtorek, 13 września 2016
Dieta - dzień 34
Dzisiaj nastąpił w pewnym sensie przełom...
na widok młodego jęczmienia przestałam mieć odruch wymiotny... :)
Żebyśmy się dobrze zrozumieli...nie oznacza to bynajmniej, że polubiłam picie młodego jęczmienia, ale przynajmniej mnie nie cofa...
..no cóż, chyba jednak można się przyzwyczaić ;)
na widok młodego jęczmienia przestałam mieć odruch wymiotny... :)
Żebyśmy się dobrze zrozumieli...nie oznacza to bynajmniej, że polubiłam picie młodego jęczmienia, ale przynajmniej mnie nie cofa...
..no cóż, chyba jednak można się przyzwyczaić ;)
Pasta z białej fasoli z chrzanem
Pyszna pasta, ale uwaga chrzan daje się we znaki, złaszcza tuż po zrobieniu :)
Puszka białej fasoli (odcedzonej i przepłukanej wodą na sicie)
około 10 cm świeżego korzenia chrzanu, startego na tartce na drobnych oczkach
sól, pieprz
sok z cytryny do smaku
oliwa z oliwek lub orzechowa 2-3 łyżki
Fasolę blendujemy mikserem ręcznym na puree. (Mikser kielichowy nie nadaje się do past mających gęstą konsystencję). Dodajemy wszystkie pozostałe składniki i dokładnie mieszamy.
Przechowujemy do tygodnia w lodówce w zamkniętym pojemniku
Smacznego :)
Puszka białej fasoli (odcedzonej i przepłukanej wodą na sicie)
około 10 cm świeżego korzenia chrzanu, startego na tartce na drobnych oczkach
sól, pieprz
sok z cytryny do smaku
oliwa z oliwek lub orzechowa 2-3 łyżki
Fasolę blendujemy mikserem ręcznym na puree. (Mikser kielichowy nie nadaje się do past mających gęstą konsystencję). Dodajemy wszystkie pozostałe składniki i dokładnie mieszamy.
Przechowujemy do tygodnia w lodówce w zamkniętym pojemniku
Smacznego :)
czwartek, 8 września 2016
Pierś z indyka parzona
pierś z indyka (około 1 kg)
sól
ulubione przyprawy, jeśli ktoś chce
Pierś z indyka myjemy. W garnku, który ją zmieści, robimy zalewę z soli i wody (1 pełna łyżka soli na 1 litr wody). Można dodać ulubione przyprawy, ale nie jest to konieczne.
Wkładamy pierś i moczymy przez około dobę (garnek umieszczamy w chłodnym miejscu).
Po tym czasie, zalewę wylewamy, wyjmujemy pierś i szczelnie owijamy kilkakrotnie folią spożywczą. Robimy, coś na kształt cukierka dokładnie związując lub spinając końce, aby woda się nie dostała do środka.
W garnku prawie zagotowujemy wodę (powinna mieć cały czas temperaturę około 70 stC), wkładamy zawiniętą pierś i trzymamy ją w wodzie przez około 2 godziny. Po tym czasie zostawiamy w wodzi edo całkowitego wystygnięcia, najlepiej na noc.
Smacznego :)
Dieta - dzień 22
No tak, ostatnio było trochę słabszych dni i jakieś takie niezidentyfikowane ogólne złe samopoczucie.
O dziwo wydaje mi się, że jest już lepiej pomimo tego, że próbuje mnie dopaść jakiś wirus.
Czuję wyraźnie, że zalęgł się w nosie i gardle, czekam na rozwój wypadków.
Do tej pory już pewnie byłabym całkowicie rozłożona na łopatki, ale wyraźnie czuję, że mój organizm podjął walkę i mam wrażenie, że wygram..
Olejek z oregano doskonale wspiera wszelką walkę z infekcją, więc mam "tajemną broń".
Niekiedy, przy opuchniętej krtani mało komfortowe jest połykanie tabletek z jęczmienia, więc wróciłam chwilowo do wersji sproszkowanej. Paskudztwo nieziemskie... próbowałam rozpuszczać go w minimalnej ilości wody, co dawało konsystencję zielonego mułu i pewnie identyczny smak..
dzisiaj jednak stwierdziłam, że im bardziej rozcieńczone jest to zielsko, tym mniej wyczywany smak..
Będę na pewno dalej eksperymentować, aż znajdę optymalne rozwiązanie :)
O dziwo wydaje mi się, że jest już lepiej pomimo tego, że próbuje mnie dopaść jakiś wirus.
Czuję wyraźnie, że zalęgł się w nosie i gardle, czekam na rozwój wypadków.
Do tej pory już pewnie byłabym całkowicie rozłożona na łopatki, ale wyraźnie czuję, że mój organizm podjął walkę i mam wrażenie, że wygram..
Olejek z oregano doskonale wspiera wszelką walkę z infekcją, więc mam "tajemną broń".
Niekiedy, przy opuchniętej krtani mało komfortowe jest połykanie tabletek z jęczmienia, więc wróciłam chwilowo do wersji sproszkowanej. Paskudztwo nieziemskie... próbowałam rozpuszczać go w minimalnej ilości wody, co dawało konsystencję zielonego mułu i pewnie identyczny smak..
dzisiaj jednak stwierdziłam, że im bardziej rozcieńczone jest to zielsko, tym mniej wyczywany smak..
Będę na pewno dalej eksperymentować, aż znajdę optymalne rozwiązanie :)
niedziela, 4 września 2016
Makaron ryżowy z krewetkami
makaron ryżowy 200g (masa suchego makaronu)
krewetki 200-300 g (obranych, wstępnie obgotowanych)
4 ząbki czosnku
masło klarowane
natka pietruszki
Nastawić wodę na makaron. Zalać go wrzątkiem w misce i zostawić pod przykryciem. Krewetki, jeśli są zamrożone można wcześniej rozmrozić. Jeśli nie zdążyliście rozmrozić, to należy je wrzucić na patelnię, na rozpuszczone masło i smażyć na możliwie największym ogniu, tak, aby cała woda bardzo szybko odparowała. Jak już nie będzie płynu i krewetki zaczną się smażyć, dodać obrany, posiekany czosnek i chwilę podsmażyć. Do krewetek wrzucić odsączony makaron, chwilkę podsmażyć mieszając, posypać posiekaną natką pietruszki.
Smacznego :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)